News Ticker

„Zrzuciłem z siebie kilka ciężarów, które niosłem przez lata w moim sercu”. Wywiad z Kubą Leciejem.

Wywiad

Kuba Leciej / fot. źródło: Facebook

Nazywa się Kuba Leciej ma 31 lat. Od 15 lat gra i śpiewa. Stał na scenie jako gitarzysta Peji – Slums Attack, DonGuralesko, Glacy, Kaena, Kroolika Underwooda, Spice 1, Candidy, Gabriela Fleszara i wielu innych. Zapraszamy na krótki wywiad, który pozwoli wam bliżej poznać zarówno poglądy jak i twórczość tego utalentowanego muzyka.

M.F: Niebawem ukarzę się twój debiutancki krążek pt. „Echo”. Jak przebiegała praca nad tym albumem?

K.L: Echo to płyta, którą nagrałem dzięki wsparciu ludzi na portalu polak potrafi oraz pomocy Urzędu Miejskiego w Krotoszynie. Praca przebiegała na raty. Najpierw pojechaliśmy do Studio Perlazza do Poznania, aby nagrać z Maciejem „Ślepym” Głuchowskim partie perkusji. Współpraca z Perłą na pewno zaowocuje kolejnymi wizytami u niego w studiu. Później nagrywałem gitary w Kl studio oraz partie basu we Wrocławiu u Wojtka Karela.

528260_445677308847661_854011581_n

Kuba Leciej/ fot. źródło: Facebook

Gdzieś pomiędzy tymi wydarzeniami odwiedzał mnie Krzysiek Siewruk dobijając solówki i smaczki na gitarze. Wokale w Kl studio nagrałem 2 razy. W trakcie nagrań gitar, które ostatecznie poprawiłem i nagrałem raz jeszcze na samym końcu moich nagrań.

M.F: Opowiedz troszkę o swoim zamyślę na płytę. W 2013 roku w internecie pojawił się twój utwór „Kamienie”, który w tamtym okresie miał zapowiadać twoje nadchodzące wydawnictwo. Od tego momentu minęły już 2 lata, a płyta dopiero nadchodzi. Jak oceniasz ten singiel z perspektywy czasu? oraz czy brzmienie pozostałych utworów jest zbliżone do tego co usłyszeliśmy w Kamieniach?

K.L: Muzyka „Echa” rodziła się w tym samym czasie co „Kamienie”. Singiel z 2013 roku był pierwszym jaki zrobiłem z myślą o solowym graniu. Dotychczas grałem jako gitarzysta, udzielałem się jako kompozytor ale przyszedł czas na zabranie głosu. Nie wiedziałem o czym chcę powiedzieć w rozumieniu całego albumu. Miałem myśli, kilka tekstów, które w osobisty sposób dotyczą moich przeżyć, ale nie miałem pomysłu na koncept album. Pomysł na album przyszedł sam. W trakcie pisania tekstów zacząłem obierać jeden kierunek na zrzucenie z siebie kilku ciężarów, które niosłem przez lata w swoim sercu. Mam wrażenie, że rozprawiłem się z moją przeszłością w tych tekstach, ale nie sądziłem, że można poczuć ulgę pisząc je. Taka autoterapia w 50 minut. „Kamienie” ostatecznie nie zostały umieszczone na płytę. Ten numer jest bardzo ważny dla mnie, ale myślę, że jest inny od tych, które chciałem na tej płycie pokazać.

M.F: Mówi się, ze okładka płyty powinna być spójna z zawartymi na niej kompozycjami. Mógłbyś krótko zinterpretować grafikę, która będzie reprezentować twój długogrający album? Skąd wziął się pomysł na tego typu obrazek?

K.L: Mamy tu postać, która wypuszcza ptaki – słowa, z dymu – powiedzmy z trudnych przeżyć do człowieka. Okładka to sprawka MDOOMA młodego grafika, z którym współpracowałem przy mashupach zespołu Candida, w którym gram na gitarze oraz własnej interpretacji utworu „WODA” zespołu Ocean. Pokazał mi może 5 sztuk jego wizji, ale tą bezdyskusyjnie mnie kupił dopełniając dzieła i zamykając spójność obraz/dźwięk.

Kuba Leciej - „Echo” (2016)

Kuba Leciej – „Echo” (2016) / Projekt okładki: MDOOM

M.F: Jak wspominasz współpracę z Krzysztofem Siewrukiem i innymi muzykami udzielającymi się na twoim solowym albumie?

K.L: Współpraca z tymi ludźmi to zaszczyt. Z Maciejem to kolejny już album, kontynuacja naszej wspólnej drogi muzycznej. Nie jest ze mną łatwo. Jestem marudą, upierdasem, impertynentem, bezczelnym czasem gówniarzem, a on ciągle to znosi. Na tym polega chyba nasz vibe. Muzyka nas łączy i nas spaja. Czasem jak dwa koty, czasem jak pies z kotem, ale ważne, że rozumiemy się bez słów. Zna mnie już pewnie na wylot i pasują mu dźwięki jakie wychodzą mi z serca. Łoś to mój idol. Bass master i przesympatyczny człowiek, który mnie w ogóle nie znał, a na prośbę posłuchania mojego materiału odpisał, że w to wchodzi. Jest to moje spełnienie marzeń. Słucham płyt z jego udziałem do dzisiaj.

Krzysztof Siewruk to jeden z lepszych gitarzystów w tym kraju. Gra co trzeba wie co ma grać i wie jak to ma brzmieć. No właśnie – to wybitna postać jeśli chodzi o planowanie sprzętu, który uważam za kluczowy. Kocham dobrze brzmieć a tu się pojawia On. Wszystko wie o kostkach i innych wzmacniaczach. Lubię go bardzo również jako człowieka i kibicuję mu jako liderowi SmokeStack. Kapitalna muzyka godna polecenia.

M.F: Z jakich inspiracji zrodziła się płyta Echo?

K.L: Uwielbiam dobrą muzykę. Muse, 30 seconds to mars, Biffy Clyro, Coldplay. Lubię Korna i Deftones. Od niedawna słucham też rapera Tau. Moim ostatnim znaleziskiem jest Tides from Nebula. To wszystko wskakuje mi do głowy i inspiruje.

M.F: Premiera albumu w marcu 2016, a ty udostępniłeś już swoje utwory w serwisie 8merch.com  do darmowego odsłuchu. Co sądzisz o takiej formie promocji własnej twórczości? Czy warto publikować wszystkie nagrania przedpremierowo w internecie?

10411175_815784845170237_5092398115825096930_n

Kuba Leciej / fot. źródło: Facebook

K.L: Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Spontaniczna akcja na święta – w super niskiej jakości. Domniemam, iż nadal zbyt wiele osób nie słyszało „Echa”. Wielu artystów udostępnia. Myślę, że to ruch aby przekonać do siebie człowieka, ale kij ma dwa końce i można powiedzieć „skoro już coś słychać to po co kupować?” Ja wolę tą nutkę ciekawości, wyczekiwania na album, który mnie zainteresował. Osobiście chyba bym się nie zdecydował udostępnić mojego materiału w odsłuchu HD, ale kto wie… zobaczymy.

M.F: Bardzo dużo młodych polskich zespołów/artystów stara się zawojować świat pisząc utwory w języku angielskim, często okazuję się jednak, że był to tzw. strzał w kolano. Jak myślisz, czy początkujący polski artysta powinien od razu nagrywać anglojęzyczny album?

K.L: Z tym angielskim to jest tak, że każdy by chciał, ale rzadko kto potrafi. Angielski daje też możliwość schowania się za bezwartościowym słowem, bezprzekazowością. Ja nie zdecyduję się na takie zabiegi, bo nie umiem. Rozumiem, że nie umiem dlatego nie ma o czym mówić mimo, iż mówić po angielsku potrafię.

M.F: Jakie są twoje plany na najbliższą przyszłość? 

K.L: Wydawnictwo! „Echo” na półkach jak największej ilości osób. Koncerty promujące album oraz kilka teledysków. W planach również jest rozpoczęcie prac nad nową płytą Candidy.

M.F: Środki na nagranie swojej autorskiej płyty pozyskałeś dzięki społeczności serwisu polakpotrafi.pl Jak długo internauci wspierali twój projekt? oraz czy spodziewałeś się, że uda Ci się uzbierać tak dużą kwotę? (13525 zł)

K.L: Absolutnie nie mogę do teraz w to uwierzyć co się stało. 45 dni, 120 osób. Niesamowite. Warto marzyć i iść po swoje. Dziękuję wszystkim za pomoc. Jedyne co mam to te marzenia i kilka się w 2015 roku spełniło. Teraz idę po kolejne.

Sky is the limit …

www.facebook.com/kubaleciej

Poprzedni post
Następny post

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.