News Ticker

„Zdechniemy przed pecetami, jeśli ktoś za sterem nie wskrzesi statusu kultury w tym kraju”. Wywiad z Krzysztofem Siewrukiem

Wywiad

Krzysztof Siewruk | fot. Izabela Lewandowska

Jesteś gitarzystą przede wszystkim kojarzonym z Twoim własnym projektem, jakim jest Smokestack. Zespół ten sporo koncertował swego czasu i chyba dlatego udało Wam się zdobyć zainteresowanie wśród polskiej publiczności. W połowie 2014 roku pojawił się w internecie teledysk do piosenki pt. “Pusty”, który zwiastuje wydawnictwo płyty. Chciałbym zapytać czy płyta Smokestack ujrzała światło dzienne? Czy udzielasz się teraz w muzycznych projektach? No i przede wszystkim czy zespół Smokestack nadal istnieje?

K: Zacznijmy od tego, że Smokestack istnieje i istnieć będzie dopóty, dopóki żyję. Sam już nie wiem czy nazwę mogę określić statusem zespołu, bo skład ewoluuje wraz z ludźmi i ich potrzebami. Nie ukrywam, jako ‘komin’ jestem wymagającym i trudnym do współpracy człowiekiem, co za tym idzie nie łatwo było mi znaleźć kompromis lub zrozumieć kolegów w przeszłości. Z perspektywy czasu wspominam nasze początki z uśmiechem na twarzy. Na dzień dzisiejszy Smokestack występuje w trio, które wraz ze mną tworzą Tomek Staszczyk oraz Paweł ‘Muzzy’ Mikosz.

Płyta, o którą pytasz jeszcze nie została wydana. Materiał leży gotowy od dłuższego czasu, nie mniej chciał bym wydać EP’kę w momencie, kiedy będę mógł poświęcić jej maksymalną ilość energii i pracy związanej z promocją. Tak jak wielu moich kolegów, w tej materii zajmuję się wszystkim osobiście. Druga połowa 2016 to ostateczny termin. Korci mnie już, żeby nagrać kolejne pomysły, które nazbierałem na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Niestety, z tym planem muszę się wstrzymać.

WB1B4981

Krzysztof Siewruk | fot. Izabela Lewandowska

Tak, udzielam się obecnie przy nagraniach solowej płyty Kuby Lecieja pt. “Echo”. Jestem bardzo dumny z racji tego, że mogłem zostawić swoich pięć groszy na tej płycie. “Echo” będzie wyjątkową, bardzo przemyślaną, wartościową płytą. Materiał autorstwa Kuby to zbiór najpiękniejszych słów i emocji jakie dane mi było poznać. Kuba, jak mało kto potrafi śpiewać o życiu. Żeby było ciekawie, nie będą to słowa ubrane w delikatne dźwięki. Gitary w drop H wiele tłumaczą. Płyta ukaże się w styczniu 2016 roku, tak więc pierwszą połowę nowego roku stawiam na Kubę.

Śledząc w internecie Twoją muzyczną przeszłość można natknąć się na spokojne, akustyczne granie np. występy z Maćkiem Balcarem, gdy pogrzebiemy trochę głębiej znajdziemy rockowe brzmienia takie jak Ścigani czy Staszczyk. Zaskoczyłeś mnie natomiast swoją obecnością w projektach hiphopowych. Nagrywałeś m.in. dla OSTR. Skąd taki rozstrzał? Czy fuzja rockowego gitarzysty z hiphopem, szczególnie w Polsce może się spodobać? Jak wspominasz współprace z wyżej wymienionymi muzykami?

K: Nie mam pojęcia jakiej ilości miłośnikom hip hopu spodoba się zarośnięty, odklejony od standardu sceny hiphopowej koleś z gitarą, który pląsa za plecami MC. Może w przyszłości będę miał okazję się przekonać. Co raz więcej naszych MC ciśnie w żywe granie, zresztą kilku pionierów gatunku realizowało w przeszłości występy z band’em czy nawet filharmonią. Zerknij chociaż by na ostatnią produkcję Miuosh/Jimek/NOSPR. To jest piękna inicjatywa i zazwyczaj jednorazowy sukces. Mimo dobrych chęci pojedynczych dusz granie w większych składach nie koniecznie spotyka się z aprobatą tych, którzy dzielą hajs. Nie chcę nawet wspominać losu drużyn 7+, które startują na własną rękę. Zdechniemy przed pecetami, jeśli ktoś za sterem nie wskrzesi statusu kultury w tym kraju.

WB1B4731

Krzysztof Siewruk | fot. Izabela Lewandowska

Wiesz jak poznałem Adama? Pracowałem w sklepie muzycznym, w którym OSTR zaopatrywał się w klamoty. Odwiedzał nas regularnie zwykle zatrzymując się na dobrych kilka minut, żeby nas posłuchać, pogadać. Któregoś razu zaprosił mnie do siebie mówiąc ‘tylko weź gitarę i efekty’. Tak zaczęło się moje regularne dogrywanie do wielu produkcji, jakimi opiekował się Adam. Zaimponował mi bardzo wiedzą, warsztatem i poczuciem smaku. Talent przez duże T. Bardzo mile wspominam granie w projekcie Say What. Kilku przyjaciół zamknęło się latem na tydzień czasu w studio od tak, żeby uwiecznić spotkanie. Wspominam o tym, bo nigdy później nie miałem okazji uczestniczyć w sesji, gdzie obcy ludzie z najprawdziwszą serdecznością przyjmują mnie do drużyny. Mam nadzieję, że kiedyś materiał Say What ujrzy światło dzienne. Wyrazy szacunku dla drużyny: Karter, Denver, Amar, Famson, Dyonek, Darek Rybicki.

Jak już wspominamy, to ja się rozkleję i wspomnę najlepszy band Rzeczpospolitej Polskiej jakim był BIG FAT MAMA. Kto miał okazję trafić na choćby jeden ich koncert, będzie wspominał tę ucztę do końca swego żywota. Masa wspomnień, często cenzurowanych.

Krzysztof Siewruk | fot. Izabela Lewandowska

Krzysztof Siewruk | fot. Izabela Lewandowska

Występy z Maćkiem Balcarem to owoc empatii Maćka. Poznaliśmy się dobrych kilka lat wstecz przy realizacji koncertu, na którym wykonaliśmy materiał z jego pierwszej autorskiej płyty. Musiałem dobrze wypaść, skoro Maciej zaprosił mnie kilkukrotnie do wspólnych występów. Zaprzyjaźniliśmy się, odczułem nawet, że potraktował mnie jak młodszego brata. Zainteresował się i zaopiekował.

Spotkałem w życiu kilka osób, które nauczyły mnie słuchać. Nie tylko samej muzyki, która była dla mnie całym światem. Staram się słuchać ludzi, tego co mają do powiedzenia w swojej twórczości. Bez względu na to czy rozmawiamy o gatunkach, kulturze produkcji, targecie. Każde dzieło ma swoją wartość i mimo, że lubię krytykować, doceniam.

Co najbardziej fascynuje Cię w oldschool’owym brzmieniu? Czy Vintage Rock to gatunek, który jest najbliższy twojemu sercu?

Sęk w tym, że sam już nie wiem co jest ‘vintage’. Dziś lata 90te są vintage. Dan Auerbach jest tak samo vintage jak Neil Young wtedy. Czy Robert Plant jest wciąż tak bardzo vintage jak wtedy? Bo Coverdale chyba już nie. Wszystko to jest punktem widzenia. Pojawiają się kapele żywcem zdjęte z plakatu Def Leppard w latach ich świetności. Panowie grają shred, śpiewają, wyglądają jak Tempest i to już staje się ‘vintage’. Wydaje mi się, że to określenie znaczy tyle samo co ‘kultowe’ i ‘nie ma wstydu’. Tak więc o kant dupy… Najbliższy mojemu sercu jest gatunek ‘podoba mi się’.

Krzysztof Siewruk | fot. Izabela Lewandowska

Krzysztof Siewruk | fot. Izabela Lewandowska

Najbardziej fascynujące w oldschoolowym brzmienu jest to, że mogę je odtworzyć. Ba, nie potrzebuję na to wydawać horrendalnej kwoty. Którą to płytę Jack White nagrał na ośmiośladzie? Oczywiście, że jestem wyznawcą inwestowania w jakość i mój sprzęt gitarowy to nie byle klamoty, ale nie czarujmy się, oryginalny teleszczak z ’52 sam nie zagra. Miłośnicy brzmień drugiej połowy XX wieku wierzą, że kupując klamot z rocznika ’69 otrzymują święty graal, którego moc słyszeli już wcześniej na jednej ze swoich ulubionych płyt. Zapewniam, takie instrumenty mają jedynie wartość kolekcjonerską. Tak jak wspomniałem wcześniej, oprócz starych, ukochanych płyt Pink Floyd czy Led Zeppelin kupuję płyty o równie oldschoolowym brzmieniu wydane w XXI wieku.

Testujesz różne gitary, efekty, piece, które modele urzekły Cie najbardziej? Mógłbyś wymienić po jednym i króciutko opisać?

To jest pytanie nie na miejscu, bo jako handlowiec mam dostęp do wielu wspaniałych gratów, o których mógłbym pisać dniami i nocami. Wymienię kilka ulubionych producentów, ale opisać produkty… odmawiam!

Gitary: TMG, LSL, Valhalla, Fano, Fender CS.

Wzmaki: Louis Electric, Naylor, 3 Monkeys, Reeves, Jackson Ampworks

Efekty: ROOT Effects, Analogman, Prescription Electronics, Kevin Randall Instruments, Paul Cochrane, SM Fuzz, Bondi Effects, Nordvang, Retro Mechanical Labs, Strymon.

W tym roku, w Kostrzynie nad Odrą miało miejsce niezwykłe wydarzenie. Mam na myśli koncert Ani Rusowicz na Przystanku Woodstock. Odnoszę wrażenie (może się mylę), że ten koncert zapoczątkuje bardzo ciekawy okres w historii polskiego Przystanku Woodstock. Co sądzisz o tej inicjatywie? Jak myślisz czy będzie to miało wpływ na obecność coraz większej ilości młodych hippisowskich zespołów chcących grać muzykę z lat 60/70?

Z całym szacunkiem, przyszłość młodych i starych zespołów leży w ich własnych rękach. Zresztą nie tylko, bo jeśli ktoś ma w głowie radość z obcowania w grupie ludzi i pozostawienia po sobie wartościowego dzieła jest większym hipisem niż przebieraniec, który ma parcie na szkło. Dla prawdziwych hipisów nie ma miejsca w szołbiznesie. Jeśli ktoś ma potrzebę kariery, musi liczyć się z wieloma kompromisami i wyrzeczeniami.

WB1B4831

Krzysztof Siewruk | fot. Izabela Lewandowska

Bez względu na to czy artysta ma talent, czy po prostu dobrze przygotował produkt. Żeby zaistnieć musi poświęcić cały swój czas na to żeby ktoś go wpierw zauważył i może po czasie docenił. Jest kilka prawdziwków w kraju, za które trzymam kciuki. Mimo iż sam wybrałem granie ‘na raty’ i rozkochałem się w swojej rodzinie, wierzę że tych kilku talenciaków dzięki konsekwentnej pracy dopnie swego i wbije się na zawodową scenę, na swoich warunkach.

Twoje muzyczne plany na przyszłość?

Najbliższe plany związałem z Kuba Leciejem, w dalszej kolejności Smokestack. Finalnie chciałbym wylądować u Rogera Watersa.

Poprzedni post
Następny post

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.