News Ticker

„Robimy swoją imprezę, która ma być nieco inna od pozostałych.” Wywiad z Tomaszem Barszczem

Wywiad

Tomasz Barszcz podczas Summer Dying Loud Festival 2015 / fot. MUSIC FABRICATION

Za oknami sroga zima, temperatura spadła grubo poniżej zera, zatem jest to dobry moment by przenieść się myślami do ciepłego Września, kiedy to odbyła się już VII edycja Summer Dying Loud w Aleksandrowie Łódzkim. Festiwal w 2015 roku obfitował w takie legendy jak:  Vader, Acid Drinkers, Proletaryat czy Moskwa.

Zachęcamy do przeczytania naszej rozmowy z Tomaszem Barszczem, organizatorem festiwalu oraz naczelnikiem wydziału promocji i współpracy z zagranicą Urzędu Miejskiego w Aleksandrowie Łódzkim, która odbyła się podczas zeszłorocznej edycji Summer Dying Loud Festival.

Pamiętamy, jak kilka lat temu przyjeżdżaliśmy tutaj na „Zakończenia lata z Aleksandrowem”. Czy SDL to nadal ta sama inicjatywa, tylko przechrzczona? 

T.B: Tak, to jest to samo. Ludzie zadają pytania: „Jak to się stało, że to już VII edycja”. Liczę imprezy łącznie z „Zakończeniem lata”, który jest chyba najbardziej banalnym tytułem, jaki może istnieć. Takich eventów jest w Polsce ponad sto i niczym się od siebie nie różnią. Kwestia przechrzczenia nazwy jest prawdziwym początkiem powstania tego festiwalu, aczkolwiek to cały czas to samo.

Summer Dying Loud Festival 2015 / fot. MUSIC FABRICATION

Summer Dying Loud Festival 2015 / fot. MUSIC FABRICATION

Czy istnieją jakieś szczególne względy, z powodu których festiwal organizowany jest w Aleksandrowie Łódzkim, a nie w mieście Łodzi, które ma ku temu lepsze warunki?

T.B: Tutaj muszę pochwalić swojego szefa, Jacka Lipińskiego. Jest on wielkim fanem muzyki rockowej, a nawet metalowej, byliśmy razem na Judas Priest (śmiech) , a z racji tego, że pełni rolę Burmistrza Aleksandrowa, nie było innej opcji, żeby ten festiwal odbywał się gdzie indziej.

Do tej pory na Summr Dying Loud przyjeżdżają sami polscy wykonawcy. Czy jest w planach, aby zostali zaproszeni również zagraniczni artyści?

T.B: Tak plany są już od kilku lat. Korespondencja z menadżerami zespołów trwa cały rok, umawiane są terminy, wysyłane wstępne obietnice i umowy, aczkolwiek do tej pory nie udało się do końca pozyskać żadnego zagranicznego wykonawcy. Są to kwestie bardzo złożone. Rozmowy trwają już od prawie dwóch lat, przyszłe edycje na pewno będą wzbogacone o zespoły spoza Polski.

Summer Dying Loud Festival 2015 / fot. MUSIC FABRICATION

Summer Dying Loud Festival 2015 / fot. MUSIC FABRICATION

Prognozy dotyczące SDL są sprzyjające, m.in. rozrasta się całe pole namiotowe. Są szanse, żeby konkurować z większymi imprezami plenerowymi?

T.B: Nigdy nie zakładaliśmy, żeby z kimkolwiek konkurować, robimy swoją imprezę, która ma być nieco inna od pozostałych. Z jednej strony stawiamy na różnorodność, ale z drugiej nie ma tutaj bezsensownego “miszmaszu”, byle by tylko napędzić jak najwięcej odwiedzających. Staramy się rozwijać formułę, wprowadziliśmy w życie festiwal dwudniowy, co w tym roku nie było łatwe, ale udało się. Pojawiły się pierwsze pomysły o drugiej scenie dla bardziej niszowych zespołów, jednak staramy się mierzyć siły na zamiary. Nie chcemy popsuć tego, co do tej pory udało nam się osiągnąć. Jeżeli będę przekonany, że druga scena wypali, zrobimy drugą scenę, jeśli będę miał pewność, że będziemy mogli zrobić trzydniowy festiwal to tak się stanie.

Ciekawą inicjatywą są występy młodych zespołów. Rozumiemy, że promowanie ich jest stałym elementem festiwalu?

T.B: Tak jest to podstawowe założenie, jakie mamy przy organizowaniu Summer Dying Loud. Ludzie przychodzący tutaj doskonale wiedzą, że w Polsce jest mnóstwo dobrych, wartościowych i młodych zespołów, które wydały po jednej lub dwie płyty i media o nich milczą. Trzeba naprawdę się wysilić, żeby dowiedzieć się czegoś o nich więcej. U nas zawsze będzie miejsce na takie formacje. Ludzie często pytają mnie jak zagrać na tym festiwalu, zawsze odpowiadam im: trzeba grać m.in muzykę awangardową, bez powielania utartych schematów, stąd obecność np. Tides From Nebula czy Obscure Sphinx.

ludzie-28

Summer Dying Loud Festival 2015 / fot. MUSIC FABRICATION

Jakie są dalsze pomysły i plany na przyszłość? Co nowego jeszcze można wprowadzić do formuły Summer Dyng Loud Festival?

T.B: Przede wszystkim sięganie po zagraniczne zespoły. Te bardzo znane, polskie są w naszym zakresie, jednak z tymi spoza kraju jest ciężej. Na początku zrobimy taki “mix” tzn. będziemy zapraszać dobre, wartościowe grupy, ale nie z mainstreamu (z głównego nurtu), który jest ogólnie znany. Zaprosimy grupy, o których nikt nie słyszał, a które są niesamowite.

Czy cena biletów na Summer Dying Loud będzie się zmieniać?

T.B: Cały czas się rozwijamy i jeśli będziemy mogli sobie pozwolić, aby bilety były tanie, to wtedy możemy liczyć na większą frekwencję. Na pewno omijamy imprezy darmowe, na które przychodzą przypadkowe osoby i , z których wychodzi więcej złego, niż dobrego i dla zespołów i dla samych ludzi. Na razie jesteśmy w takim “złotym środku”, zobaczymy jak to dalej się potoczy.

www.facebook.com/SummerDyingLoud

Nie możemy doczekać się przyszłorocznej, VIII edycji festiwalu Summer Dying Loud, jednego jesteśmy pewni – na pewno nie zabraknie zespołów z najwyżej półki.

Poprzedni post
Następny post

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.