News Ticker

Patrick The Pan: Album “Niczym jak liśćmi” – to płyta odważniejsza z większą ilością energii.

Wywiad

Patrick The Pan | fot. Materiały prasowe

1. Co sprawiło, że zacząłeś komponować muzykę?

Patrick The Pan: To było w Liceum, kiedy byłem trochę nieszczęśliwie zakochany w pewnej dziewczynie.  Nagle pojawił się impuls w mojej głowie, który sprawił, że postanowiłem napisać dla niej piosenkę. To były walentynki i uznałem, że skomponowanie dla niej utworu byłoby niegłupim pomysłem, no i tak też zrobiłem. Nic z tego później nie wyszło, ale gdzieś w mojej głowie zrodziła się myśl , że fajnie jest móc nagrywać swoją muzykę i wtedy to się chyba zaczęło.

2. Opowiedz trochę o swoim najnowszym albumie
“…niczym jak liśćmi”

fot. Maja Piątek / MUSIC FABRICATION

fot. Maja Piątek / MUSIC FABRICATION

P.T.P: Druga płyta, była tworzona dokładnie w ten sam sposób co pierwsza. Nagrywałem ją samemu W zaciszu domowym, mając do dyspozycji niewielką ilości mikrofonów. Chodź warunki w jakich nagrywałem drugą płytę były identyczne, stylistyka jest już trochę inna. Na tej płycie odczuwalna jest większa ilość odwagi oraz śmiałości muzycznej, której nabrałem. Pojawia się też jakaś smykałka do eksperymentu z różnymi gatunkami. Jest to płyta odważniejsza z większą ilością energii, tak chciałem, tak chyba zrobiłem.

3. Dawid Podsiadło powiedział: czuję się nagi śpiewając po polsku, czy podzielasz jego zdanie na ten temat?

P.T.P: Na samym początku kiedy zabierałem się za muzykę, rzeczywiście czułem się bardzo podobnie. Natomiast z czasem chyba dojrzałem do tego. Doszedłem do wniosku, że to wcale nie jest takie złe, jeśli się to ugryzie z odpowiedniej strony. Śpiewanie po polsku jest o wiele intymniejsze, bo angielski jest niezłą przykrywką dla wielu emocji. Pod wieloma słowami, możesz ukrywać mnóstwo znaczeń i tworzyć jakieś dziwne metafory, natomiast polski zrozumie już każdy polskojęzyczny słuchacz i nie ma w tym jakiś wielkich zagadek, albo lecisz z ekspresją i emocji, albo nie.  Na początku jest to trudne, ale trzeba to w sobie przełamać, później okazuje się, że nie jest to wcale takie ciężkie.

4. Czy twoje początki z muzyka słuchaną, były związane z spokojnymi brzmieniami czy kiedyś słuchałeś czegoś innego?

DSC_1133 1 pP.T.P: Właściwie zawsze byłem otwarty na wszelkiego rodzaju gatunki muzyczne. Pamiętam, że w gimnazjum słuchałem bardzo dużo Paktofoniki i ogólnie hip hopu, ale potrafiłem również pójść z moim tatą na koncert Smolika i to właściwie mój tata jest odpowiedzialny za to, że od najmłodszych lat słucham muzyki przeróżnej. On gdzieś zakorzenił we mnie taką pasję do eksploracji, lubiłem i dalej lubię spokojną muzykę, ale to nie jest jakaś główna wytyczna. Zawsze byłem i będę otwarty na sięganie po inne brzmienia.

5. Twoje plany na najbliższą przyszłość?

P.T.P: Na pewno planujemy cały czas koncertować. Najbliższe daty to 28 czerwiec na antenie polskiego radia w studiu im. Agnieszki Osieckiej, 2 lipiec Warszawa. Jest  wiele koncertów, które się dopiero bukują. Skupiamy się w tej chwili na koncertowaniu i promocji. Chciałbym żeby ta płyta dotarła do jak największej ilości słuchaczy.

6. Jakie cechy powinien mieć muzyk, który swoją muzyką chce oczarować publiczność?

P.T.P: Śmiem twierdzić , że nie ma jednej jedynej złotej zasady, by oczarować publiczność. Może to zrobić zarówno trzydziestu muzyków z wieloma instrumentami, jak i jeden gość z gitarą. Ludzie przede wszystkim doceniają autentyczność i prawdziwość tego co robimy. Kiedy wychodzisz na scenę musisz być naturalny.  Jest to oczywiście tylko pierwiastek jakiejś rady, każdy tak na prawdę musi eksperymentować i znaleźć swoją drogę, by dotrzeć do widza i w jakiś sposób rozkochać go w sobie.

Poprzedni post
Następny post

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.