News Ticker

Kolekcjonowanie kaset i winyli to moja pasja – rozmowa z Jakubem Grędą

Wywiad

Jakub „Grędziu” Gręda i jego kolekcja | fot. Facebook

Ma 26 lat, pochodzi z Nidzicy, jest tancerzem hip-hop dance i od prawie 15 lat kolekcjonuje kasety magnetofonowe z rapem. Posiada około 200 albumów na płytach winylowych i zbiór ponad 550 kaset, w którym znaleźć można nie tylko rap, ale także takie smaki jak chociażby unikatowe trzy-kasetowe wydanie Breakoutu.

1. Twoja kolekcja robi na mnie niesamowite wrażenie. Mógłbyś powiedzieć jak to się właściwie zaczęło? Od kiedy zacząłeś interesować się kolekcjonowaniem muzyki rap?

Jakub „Grędziu” Gręda: Zdaję sobie sprawę, że są lepsi ode mnie na pewno jeżeli chodzi o winyle z rapem. 200 winyli to jest naprawdę mało. Natomiast kolekcjonerów kaset z rapem jest w Polsce bardzo mało.

Historia pierwszej kasety, którą miałem i którą pamiętam sięga 1994 r. Nie wiem skąd ją dostałem, myślę, że od wujków, którzy w tamtym czasie jarali się rapem oraz tańczyli wtedy RAP (hip hop dance). Miałem wtedy 5 lat. Pamiętam, że około 5 bitów na tej kasecie dawały mi powera do tańca i do bujania głową. Mowa tu o kasecie K7 – Swing Batta Swing. Z tą kasetą wiąże się taneczna historia. Otóż pewnego słonecznego dnia (dokładnie 14.05.1994) wraz z moimi wujkami pojechaliśmy na pokaz taneczny do Kozłowa (wsi, położonej 10 km od mojej rodzinnej miejscowości Nidzicy). Wziąłem tę kasetę, abyśmy zatańczyli do znanego utworu K7 – Come Baby Come.

„Wyłącz szybko, bo kasetę wciąga!” Nawet niemiłe sytuacje pozostają pięknymi wspomnieniami - slawo1986

„Wyłącz szybko, bo kasetę wciąga!” Nawet niemiłe sytuacje pozostają pięknymi wspomnieniami – slawo1986

Przyjechaliśmy na miejsce, przekazaliśmy kasetę Panu Andrzejowi Grażulowi. Przez pierwsze kilka minut był problem z jej odtworzeniem, aż w końcu się udało. Zatańczyliśmy i pojechaliśmy do domu. Niestety zapomniałem odebrać swojej kasety i w ten sposób kasetę gdzieś wcięło. Jednak na moje 24 urodziny, moja narzeczona, sprawiła mi mega prezent kupując mi tę kasetę do mojej kolekcji. Drugą kasetą, którą posiadałem w domu była kaseta LIROYA – ALBÓÓM. Oryginalną najprawdopodobniej także dostałem od wujków. Był to rok 1997, więc miałem 8 lat. Tak samo jak w poprzedniej kasecie bity na tych dwóch albumach dawały mi powera do tańca, lecz tym razem również w polskiej wersji językowej. Natomiast trzecia kaseta to wybrana przeze mnie w Olsztynie C-Block – General Population (kupiona oczywiście dzięki moim rodzicom).

Z tymi kasetami również wiążą się dwie historie. Jedną związaną z kasetą LIROYA opowiedzieli mi rodzice, gdyż jej nie pamiętałem. Zacznę jednak od kasety C-Block.

Cofamy się w czasie.

fot. Grzegorz Pinker, kadrownik.pl | Jakub „Grędziu” Gręda

W październiku 1997 r. w Olsztynie zostałem nagrodzony przez Ministra Kultury i Sztuki za wybitne osiągnięcia taneczne. W nagrodę otrzymałem walkmana firmy Panasonic. Po nagrodzeniu przez Wicewojewodę wyszliśmy z mamą z Urzędu Marszałkowskiego i udaliśmy się do pierwszego sklepu z kasetami. Na miejscu bardzo zwracałem uwagę na okładki kaset, dlatego wybrałem C-Block, gdyż postacie na kasecie najbardziej odzwierciedlały obraz raperów, pomimo tego, że ich nie znałem. I tak została zakupiona moja pierwsza kaseta. Pamiętam, że do hitów tj. Time Is Tickin Away, Round N Round czy So Strung Out tańczyłem w domu cały czas. Do tej pory mogę słuchać tych kawałków, gdyż przypominają mi te piękne, oldschoolowe taneczne czasy.

Teraz przejdę do historii drugiej kasety, a mianowicie do kasety Liroy – Albóóm. Kilka miesięcy po zakupie C-Block, jak co roku, w styczniu, po kolędzie chodził ksiądz. Pomodliliśmy się, chwilę porozmawialiśmy, a ja zacząłem chwalić się walkmanem, którego dostałem od Ministra oraz zacząłem opowiadać wrażenia dotyczące nagrody. Nagle włożyłem słuchawki na uszy i zacząłem słuchać. Słuchałem piosenki SCYZORYK około 2 min, aż tu nagle ksiądz pyta: „Syneczku, pokaż , co Ty tam słuchasz?”. Ja bez zastanowienia, przekazałem słuchawki księdzu, a w słuchawkach usłyszał fragment, który brzmiał:

„Tu jest moja ulica i nie jestem sam
Fakt, ale to nie byłem ja
Tu Silnica, Silnica, Silnica płynie tu
Tu dziwek, Rumunów i ping-pongów jest c**j
C**j mój, twój w*********j
Trzymaj tych s******li jak najdalej z dala
Bo to Scoobie dobie doo
A co to k***a jest?
To takie bydle co zajebisty pies
A scoobie-doo’ya scoobie-dobie doo (scoobie-doo!)
Scoobie-doo’ya, scoobie-dobie-doo’ya
Scoobie-dobie do’ya scoobie-dobie-doo
Ref.
Scyzoryk, Scyzoryk tak na mnie wołają
Ludzie spoza mego miasta pewnie oni racje mają
Że Scyzoryk, Scyzoryk to równy gość
Jeśli w to nie wierzysz to w********j „

Ksiądz posłuchał chwilę, oddał słuchawki i nic nie powiedział. Rozmowa trwała dalej i tak wizyta się skończyła. Nie ma się oczywiście czym chwalić, jednak dumny jestem z moich rodziców, którzy nigdy nie zabraniali mi słuchać tego typu piosenek nawet kiedy miałem 5-6 lat. Dlatego od zawsze bardzo szanuję Liroya jako rapera, gdyż uważam, że dużo wniósł na polską scenę muzyczną oraz hip-hopową. Miałem oczywiście dużo kaset przegrywanych z rapem, do których tańczyłem w domu. Wszystkie kasety gdzieś mi wcięło.

fot. Grzegorz Pinker, kadrownik.pl | Jakub „Grędziu” Gręda

Natomiast kaseta, od której zacząłem tworzyć stricte swoją kolekcję to kaseta House Of Pain – Truth Crushed To Earth Shall Rise Again. Jest rok 2002. Kupiłem ją chyba za 7 zł od kolegi Huga z Nidzicy, który również miał kilka kaset z rapem na półce. Pamiętam, że była jesień…szaro,ponuro i deszczowo. Przyniosłem kasetę do domu, włączyłem na magnetofonie i przesłuchałem całą. Bity na tym albumie, w większości są ponure, melancholijne, więc idealnie wpasowały się w ową pogodę.

Od około 2 lat miałem już stałe łącze Internetu, więc można było szukać fajnej muzy poprzez program Kazaa i eMule. Zajarany wieloma raperami oraz kawałkami zacząłem ściągać muzę i nagrywać ją na CD w postaci MP3. Do klubu TAN NIDZICA, w którym tańczyłem przyszedł pewnego razu nowy chłopak, z którym się zapoznałem. Patryk jarał się rapem i zbierał kasety magnetofonowe. Pomyślałem sobie wtedy: „wow fajna zajawka!” i tak naprawdę od tamtej pory postanowiłem zbierać kasety magnetofonowe z rapem.

2. Moda na kasety magnetofonowe niestety już dawno minęła, jak skomentujesz fakt, że dzisiejsze pokolenie nie sięga po tego typu nośnik, nie wspomnę już o takim połączeniu jak kaseta + ołówek, dla większości młodych ludzi stanowi ono zagadkę nie do rozwiązania.

J.G: Szczerze mówiąc rozumiem, że młodsze pokolenie nie sięga po tego typu nośnik, gdyż jest on ciężki w użytkowaniu. Po pierwsze trzeba mieć odpowiedni sprzęt, którego produkuje się bardzo mało, po drugie kasetę trzeba przewijać i tracić na to czas itd. W tych czasach, w których żyjemy szybko nie ma na takie rzeczy czasu. Każdy woli nagrać sobie płytę mp3, czy zgrać muzę na pendriva i przełączać sobie muzykę poprzez jedno kliknięcie. Dla mnie kasety mają w sobie to “coś” czego płyta cd czy tym bardziej mp3 nigdy nie będzie miała.

10350348_476629539138447_4006560471189604392_n

fot. michaldomarus.com | Jakub „Grędziu” Gręda

Tak samo jak płyta winylowa ma swój charakterystyczny szum, tak samo kaseta ma swój specyficzny dźwięk taśmy, a eksperyment z kasetą i ołówkiem to bardzo znane doświadczenie. No cóż…My też nie mamy takiej wiedzy, jaką mieli nasi dziadkowie czy jeszcze starsze pokolenia. Dziadkowie wiedzieli jak obsługiwać się bronią, gdyż służba wojskowa była przymusowa, a większość z Nas tego nie umie. Także punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. Takie jest moje zdanie. Słyszałem pewną historię od mojego kumpla dotyczącą płyty winylowej. Kolega włączył dla syna płytę winylową na gramofonie. Syn zapytał: „Tato, a ile gigabajtów mieści się na takiej płycie?”, więc to pokazuje, że młodsze pokolenie jest wychowane tylko na mp3ójkach, cdekach czy internetowym youtubie.

3. W wywiadzie do gazety Olsztyńskiej powiedziałeś, że prawdziwych piosenek hip-hopowych nie usłyszy się w radiu. Jak zdefiniowałbyś prawdziwy rap, czym dla Ciebie jest prawdziwy rap?

J.G: Po boomie na Paktofonikę i filmie “Jesteś Bogiem” w radiu można usłyszeć ich kawałki, Grubsona i kilku innych polskich raperów. Wiadomo, że z jednej strony jest to dziwne, natomiast z drugiej fajnie, że ta muzyka dociera do szerszego grona odbiorców, ale to nie jest tak, że nagle radio zainteresowało się kulturą hip hopową. Po prostu film zrobił swoje.

fot. Grzegorz Pinker, kadrownik.pl | Jakub „Grędziu” Gręda

Wychowałem się na muzyce w latach 90. Prawdziwy rap to dla mnie właśnie te kawałki z końca lat 80 i całe lata 90. Te bity były dla mnie inspiracją do tańca, a sposób rymowania był undergroundowy. Brudny w swym charakterze, ale zarazem oryginalnie czysty. Chodzi mi przede wszystkim o produkcje z USA, chociaż polskich rapsów również słuchałem. Uwielbiam ich prawdziwy i wyjątkowy klimat tamtych lat, który oddają.

4. Jako fan muzyki rockowej, bardzo zainteresował mnie fakt, że wśród twojej kolekcji kaset i winyli zespołów hip-hopowych, można znaleźć również takie skarby jak unikatowe trzy-kasetowe wydanie Breakoutu. Lubisz Rocka?

J.G: Szczerze mówiąc lubię czasami posłuchać czegoś z hardcorowego rapu czy czegoś z mocniejszych brzmień tj. Beastie Boys, Body Count, Linkin Park, Limp Bizkit czy Kaliber 44. Z polskich rockowych zespołów lubiłem czasami posłuchać piosenek Lady Pank, Kazika, ale również Strachy Na Lachy, Hurt i wiele wiele innych. Jednak jeszcze częściej słuchałem polskich kawałków funkowych w wykonaniu H.Frąckowiak, W.Skowrońskiego, Z.Sośnickiej, czy też zespołu Breakout i wielu innych.

5. Czy masz swoją ulubioną kolekcje płyt/kaset, której nigdy nie oddasz?

J.G: Hmmmm….„NIGDY NIE MÓW NIGDY”. Najchętniej nigdy bym nie oddał swoich kaset, a tym bardziej nie chciałbym ich sprzedać, ale jeżeli doczekam się wnuków i będą również jarały się kulturą hip hopową to pewnie im przekażę moją kolekcję.

6. Czy udało Ci się w pełni przesłuchać swoją kolekcję?

J.G: W pełni niestety nie udało mi się jeszcze przesłuchać mojej kolekcji. Kaset przesłuchałem może w 60-70 %, winyli około 90%. Czasami po prostu brak na to czasu. W tej chwili niestety nie mam na czym ich słuchać, gdyż mój deck Fisher z lat 70tych ma małą usterkę, którą muszę naprawić.

7. Z jakiego sprzętu korzystasz?

J.G: W latach 90 wiadomo, że były magnetofony, więc i ja miałem w swoim życiu kilka. Rok temu kupiłem sobie używanego decka firmy Fisher z lat 70tych. Na razie jest lekko uszkodzony, więc muszę go naprawić, gdyż w tej chwili nie mam na czym słuchać kaset. Mam za to gramofon, na którym mogę słuchać winyli. Gramofon jest słaby, gdyż to Kenwood, za około 400 zł, którego wygrałem w konkursie fotograficznym. Posiadam też amplituner Onkyo oraz głośniki firmy Jamo. Nie jest to jakiś mocno kultowy i wyszukany sprzęt, ale na moje odsłuchy wystarczający.

8. Czy mógłbyś w stanie wymienić kilka najciekawszych winylowo-kasetowych odkryć?Jakie wydawnictwa zasługują na uznanie i po które warto sięgnąć?

J.G: Takich wydawnictw jest sporo. Jeżeli chodzi o kasety to na pewno w ostatnim półroczu w Polsce wielkie wrażenie wywarła na mnie wytwórnia ASFALT RECORDS, która wypuściła 5 limitowanych albumów polskich raperów na kasetach. To bardzo fajne posunięcie właśnie dla kolekcjonerów kaset. Dodatkowo ciekawym i oryginalnym wydaniem jest album Reakwona – Only Built 4 Cuban Linx… na kasecie. Wyszło jej tylko 1000 sztuk na cały świat.

Kolekcja Jakuba „Grędzia” Grędy

Jestem szczęśliwym posiadaczem jednej z nich. Musiałem ściągnąć ją specjalnie z USA, gdyż w Polsce nie była ona dostępna. Bardzo lubię kartonowe wydania singli wytwórni PROSTO, ASFALT czy też albumy wydawane w kartonowych pudełkach. Posiadam również oryginalny debiutancki album LL Cool J – Radio z 1985 r., która również nie była wydana w Polsce. Wydawnictwo Def Jam. Oprócz tych kaset jaram się również kilkoma polskimi białymi krukami tj. OSTR – 30 Minut Z Życia, Eldo – Eterenia, Trials X i wieloma innymi.

Jeżeli chodzi o winyle to nie mam szczególnych upodobań tak jak w przypadku kaset. Mam na pewno ciekawy i kultowy album BIG L, EPMD, ICE-T, ICE CUBE, DMX i kilka innych.

9. Jak wspominasz swój pierwszy kontakt z Walkmanem? Czy był to sprzęt, który sprawił, że pokochałeś kasety magnetofonowe?

J.G: W życiu miałem trzy walkmany. Wszystkie wygrałem na zawodach tanecznych. Pierwszy z nich zdobyłem w 1996 r. na zawodach w Siedlcach. Był to walkman bodajże firmy Panasonic. Później w 1997 r. zostałem nagrodzony przez w/w Ministra Kultury i Sztuki i również otrzymałem walkmana firmy Panasonic, który był z radiem. Trzeci i ostatni walkman w życiu wygrałem na zawodach tanecznych w Wasilkowie w 1999 r. Był to walkman w kształcie puszki Coca Coli.

W dzisiejszych czasach dużym ułatwieniem jest internet, możemy w nim znaleźć w zasadzie wszystko. Zastanawiam się czy istnieją jakieś sklepy internetowe, które zajmują się sprzedażą kaset. Musze przyznać, że kompletnie nie orientuje się co teraz dzieje się z kasetami. Jak zdobywasz tzw. muzyczne „rarytasy”?.

J.G: Szczerze mówiąc sklepów w Polsce jest bardzo mało. Można jeszcze znaleźć kasety w sklepie, ale to bardzo rzadki widok. Kilka lat temu wybrałem się do skateshop’u w Gdańsku, w celu kupienia biletu na koncert. Ku mojemu zdumieniu na półce stało kilka kaset z polskim rapem. Kupiłem jedną, nową w folii za 18 zł, a była to kaseta Płomień 81, której jeszcze wtedy nie miałem w swojej kolekcji. Oczywiście kasety często można znaleźć na portalach aukcyjnych tj. olx, allegro czy ebay. Dodatkowo bywają również na różnego rodzaju pchlich targach, jarmarkach czy antykwariatach. Jednak, zdobycie kasety z rapem na targach graniczy z cudem. Na portalach aukcyjnych niestety często kasety wystawiane są w bardzo wysokich cenach i nikt ich nie kupuje. Cena tzw. białych kruków to nawet 250-350 zł za sztukę. Widziałem, że najdroższą kasetę na polskim allegro kupił ktoś za 180 zł i była to kaseta OSTR – 30 Minut Z Życia. Ja sam tę kasetę kupiłem za 60 zł, gdyż to unikat. Często można znaleźć kasety na forach internetowych związanymi z hip hopem i nie tylko. Ostatnio udało mi się zdobyć kasetę Fenomen Sam na sam za darmo. Jak? Pewnego razu, przeglądając ogłoszenia na olx.pl znalazłem kasety, które były do oddania za darmo w Gdańsku.  Na zdjęciu zobaczyłem kasety muzyki klasycznej tj. Mozart, Beethoven, Strauss itd.  Napisałem do gościa, aby zarezerwował dla mnie te kasety, nie zauważając jednej z tych kaset. Po raz drugi wszedłem na ogłoszenie, obejrzałem zdjęcia i gdzieś w rogu, zauważyłem kasetę Fenomena. Na początku nie wierzyłem własnym oczom.

fot. Grzegorz Pinker, kadrownik.pl | Jakub „Grędziu” Gręda

W ten sam dzień umówiłem się i odebrałem kasety osobiście. Okazało się, że Pan zajmuje się przeprowadzkami i jakieś osoby oddały mu te kasety za darmo. Takie osoby, czasami nie wiedzą, jakie dobro oddają w pudłach po przeprowadzkach. Kaseta zespołu Fenomen okazała się być oryginalna, a co najważniejsze udało mi się ją zdobyć za darmo!

O wiele łatwiej i taniej jest kupić kasety amerykańskich raperów niż polskich, ale jeżeli poświęci się trochę czasu i jest się dobrym poszukiwaczem, to można zdobyć fajne perełki.

Dodatkowo, zupełnie przypadkowo, kiedy szukałem kaset w internecie, znalazłem ogłoszenie pewnej kobiety, która miała na oddanie kasety magnetofonowe. Napisałem do niej maila z pytaniem czy posiada jakieś kasety z rapem. Okazało się, że niestety z rapu nic nie ma. Po chwili napisała do mnie drugiego maila z pytaniem: czy to ja jestem ten Jakub Gręda? Zastanawiałem się kogo ma na myśli. Odpowiedziała, że chodzi jej o tancerza, który kiedyś był w telewizji i pochodzi z Nidzicy. Nie wierzyłem, że ktoś może mnie kojarzyć z programów telewizyjnych w których wystąpiłem. Byłem gościem w programach takich jak Teleranek, 5-10-15, MDM, Pokaż co potrafisz oraz Kawa Czy Herbata. Koleżanka napisała mi, że na co dzień mieszka w Anglii i w każdą niedzielę chodzi na pchli targ, gdzie czasami ktoś posiada kasety na sprzedaż. Monika, o której mowa, wyszukała mi już 7 kaset z rapem, których nie miałem w swojej kolekcji np. singiel Ice Cube’a, Monie Love czy Ice – T. Naprawdę jestem jej mega wdzięczny, że tak mi pomaga.

Czy twoja miłość do muzyki rap przejawia się tylko w kolekcjonowaniu i słuchaniu jej czy również tworzysz?

J.G: Niestety muzyki nie tworzę. Kiedyś z kumplami próbowałem rymować, ale niekoniecznie mi to wychodziło. Jeden z nich nadal rymuje. Ja od 22 lat jestem tancerzem stylu hip hop dance, który łączę razem z akrobatyką i czasami z elementami bboyingu. Więcej o mnie możecie przeczytać na stronie www.gredziu.pl

Co było pierwsze, kaseta czy winyl? Opowiedz troszkę o swoim zamiłowaniu do tych nośników i za co je tak cenisz.

J.G: W mojej kolekcji to kaseta była pierwsza. Winyle pojawiły się stosunkowo późno, bo pierwszy z nich miałem około 2006 r. Była to płyta MC HAMMERA, znaleziona w piwnicy w moim rodzinnym domu w Nidzicy. Później stwierdziłem, że może przerzucę się na winyle, jednak kiedy zobaczyłem ich ceny, które były o wiele wyższe od kaset, stwierdziłem, że jako 14 latek nie będę miał tyle kasy, aby w nie inwestować. Zostałem przy kasetach, z czego się w sumie cieszę, gdyż znam wiele osób, które kolekcjonują płyty winylowe z rapem, natomiast bardzo mało osób, które kolekcjonują wyłącznie kasety. Być może oni gdzieś są, ale się nie ujawniają.

fot. Grzegorz Pinker, kadrownik.pl | Jakub „Grędziu” Gręda

fot. Grzegorz Pinker, kadrownik.pl | Jakub „Grędziu” Gręda

Natomiast płyty winylowe zagościły w moim domu w większej ilości dopiero w 2011 r., kiedy napisałem maila do mojego serdecznego kolegi Tomka Olszewskiego, który prowadzi sklep stacjonarny i internetowy w Anglii, zajmujący się sprzedażą płyt winylowych. Tomek odpisał mi, że może raz na jakiś czas wspierać moją kolekcję i tak do tej pory nasza współpraca przetrwała. Tomek wysyła mi za darmo raz na jakiś czas winyle i dumnie uzupełniają one moją kolekcję.

Kasety cenię z kilku względów. Przede wszystkim mam do nich sentyment, ze względu na to, iż wychowałem się na tym nośniku audio, trenowałem do nich, przegrywałem od innych kawałki, a na zawodach puszczało się muzykę z kaset. Cenię je również za ich wygląd, gdyż są małe i mają ciekawe rozkładane okładki, ale również szerokie grzbiety pudełek, dzięki którym łatwo można przeczytać autora albumu. Lubię również czasami wpatrywać się w okienko decka, gdy kółka kasety kręcą się. Lubię je także za ich specyficzny dźwięk taśmy. Winyle to wiadomo…szumiący specyficzny dźwięk, jakość oraz charakter. Wkładanie do gramofonu tak dużej płyty robi wrażenie oraz budzi szacunek do tego nośnika.

Dzięki za rozmowę, życzę Ci jak najwięcej radości z słuchania muzyki i realizacji swoich życiowych pasji. Może kiedyś się jeszcze spotkamy.

Zapraszamy na FANPAGE kolekcji kaset Grędzia
www.facebook.pl/tapesgredziu

w wywiadzie brał udział: Jakub „Grędziu” Gręda
pytał: Patryk Jędrasiak

 

Poprzedni post
Następny post

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.