News Ticker

Disillusion – Gloria (2006)

Poniedziałkowy cykl recenzji płyt o nietypowym brzmieniu

Na trzecie już spotkanie z artykułami z serii ‘Ciężko, dziwnie i niestrawnie” miałem kilka pomysłów, ale postanowiłem obrać kierunek, gdzie na zmianę przedstawiać będę muzykę metalową i ‘typową’ dla lat siedemdziesiątych. Odejdziemy jednak od tytułowej niestrawności, pozostaniemy przy mocnym, ale i… melodyjnym brzmieniu.

Ostatni krążek Disillusion, wydany w 2006 roku to dość nietypowy, melodyjny death. Momentami więcej znajdziemy tu zapożyczeń z industrialu niż z ‘śmierć metalu’, zespół użył w nagraniach sporo elektroniki, ale całość jest naprawdę różnorodna. I tak pierwszy utwór zaczyna się bardzo spokojnie- chórem, gitarą i prostym bitem perkusyjnym- by po chwili zaatakować (dosłownie!) uszy słuchaczy jednym z najmocniejszych riffów gitarowych w muzyce. Do tego dodajmy przesterowany i miejscami czysty wokal, zapożyczenia z wielu gatunków- mieszanka wybuchowa, a to dopiero początek.

Disillusion – Gloria (2006)

W trakcie odsłuchu materiału wyraźnie na myśl przychodzi rodzimy dla Disillusion Rammstein czy szwedzki Pain. Drugi w kolejności na albumie ‘Dread it’ oparty jest na riffach, którym najbliżej do metalcore’u, a współgrają one ze… skrzypcami i czystym wokalem, by znów uderzyć ciężkością w refrenie. Trzeci w kolejności kawałek wydaje mi się najszybszym na płycie, choć zespół dość często zmienia tempo gry. Tytułowy numer jest najbardziej symfoniczny ze wszystkich i łączy się ze świetnymi partiami perkusyjnymi. Bębniarz grupy idealnie wkomponował się w materiał, i to właśnie dzięki niemu zespół bez zgrzytu przechodzi z motywów spokojnych do szybkich. Bas raczej zostaje z tyłu jako tło dla pozostałej dwójki muzyków. Gloria to najlepszy z utworów na płycie, skomplikowany, ale bardzo zwięzły. Mamy też dwa instrumentalne kawałki- ‘Aerophobic’ i ‘Lava’, w większości oparte na elektronice i bębnach. Z kolei ‘Save the Past’ powinien pojawić się w stacjach radiowych, bo przez swoją chwytliwość jest materiałem odpowiednim na singiel.

Zachwalam ‘Glorię’ jako płytę raczej melodyjną, ale za pierwszym odsłuchem na pewno większość niechętnie do niej wróci. Album cechuje dość surowe brzmienie i nie jest on podobny do innych zespołów w swoim gatunku. Mimo łatki melodic death każdy utwór to masa motywów i wiele osób może zrazić (pozornie) brak spójności. Warto dać jednak ‘Glorii’ szansę, potem przesłuchać debiut i liczyć na to, że zespół po ogromnie długiej przerwie studyjnej wyda trzecią, równie dobrą płytę.

Krystian Łuczyński

Poprzedni post
Następny post

Komentarze

komentarze