News Ticker

Legendy w Dolinie Charlotty

Relacja pisemna

Billy Gibbons / Getty Images

Na stałe do kalendarza plenerowych imprez koncertowych wpisał się już Festiwal Legend Rocka odbywający się rok rocznie w Dolinie Charlotty – malowniczej krainie położonej w połowie drogi między Ustką i Słupskiem. Tym razem na dziewiątej już edycji do amfiteatru położonego na skraju lasu zawitały dwie gwiazdy światowego formatu- ZZ Top oraz Carlos Santana.

Zanim na scenę weszli brodaci amerykanie przed publicznością zaprezentował się norweski zespół Kelvin, który stylem grania bardziej pasował do Open’era niż do festiwalu, na który za chwilę mieli pojawić się legendarni przedstawiciele blues rocka. Trudno jednak mieć pretensje do organizatorów, gdyż supportowanie headlinerów było główną nagrodą dla zwycięzców konkursu, w którym brały udział zespoły z niemal wszystkich krajów nadbałtyckich. Dużo lepiej pod tym względem wypadła estońska formacji Ziggy Wild, która zagrała tuż przed występem Carlosa Santany. Charyzmatyczna wokalistka z bujnym afro na głowie rozruszała 20-tysieczną publiczność, aby kilkanaście chwil później pląsać na scenie w rytm przebojów meksykańskiego wirtuoza gitary.

W przypadku gwiazd wieczoru nie można było się już do niczego przyczepić. ZZ Top dało prawdziwy pokaz profesjonalizmu z mocnym gitarowym brzmieniem. Wśród osiemnastu utworów, które zaprezentowali brodaci muzycy znalazły się m.in. „Jesus Just Left Chicago”, „Flyin’ High”, „My Head’s In Mississippi” czy „La Grange”. Na drugim bisie zgromadzona publiczność usłyszała również cover utworu Elvisa Presleya „Jailhoouse Rock”, który zakończył półtorej godzinny koncert. Mimo upływu lat występ Billy’ego Gibbonsa, Dusty’ego Hilla oraz Franka Bearda zawiesił muzyczną poprzeczkę bardzo wysoko. Zgromadzona widownia mogła poczuć, że obcuje z prawdziwymi legendami. Występowi towarzyszyły wyświetlane na ekranach ledowych fragmenty teledysków zespołu, a świecący tuż nad sceną księżyc stwarzał niesamowity klimat dla bluesowych solówek muzyków.

Drugiego dnia na scenie pojawiła się równie wielka gwiazda, dla której wizyta w Dolinie Charlotty nie była pierwszą na Festiwalu Legend Rocka. Mowa oczywiście o Carlosie Santanie, który po występie w 2013 r. obiecał, że wróci do tego „miejsca pośrodku niczego”. Jak powiedział tak zrobił czarując publiczność, która kolejny raz wypełniła amfiteatr do ostatniego miejsca. Koncert był fantastycznym widowiskiem oddziaływającym na wszystkie zmysły. W rytm dźwięków gitary mistrza tańczyli starzy, młodzi, a także reporterzy rejestrujący koncert na dachu betonowej budki akustyków. Dziesięcioosobowy zespół grał praktycznie bez przerwy przez ponad dwie godziny robiąc jedynie krótkie przerwy na interakcje Santany ze zgromadzoną publicznością. Meksykański muzyk powiedział dwa lata temu, że Dolina jest jego drugim domem. Podczas tegorocznej wizyty artysta przypomniał i potwierdził te słowa co spotkało się z ogromnym aplauzem zgromadzonej widowni.

Niezapomnianą chwilą dla sześciu dziewczyn z publiczności będzie zapewne moment, w którym muzyk zaprosił je na scenę, aby zatańczyły do utworu „Smooth”. Wieczór w amfiteatrze zostanie zapamiętany również przez pewnego chłopca, który miał okazję zagrać kilka dźwięków na gitarze Santany. Zadowolenia nie krył twórca festiwalu Mirosław Wawrowski, który planując kolejną edycję zapowiedział powrót Carlosa do naszego kraju.

Damian Kramczyk

Poprzedni post
Następny post

Komentarze

komentarze